W dniach 10-20 sierpnia b.r. pierwszy raz brałem udział w corocznym obozie PKiM, który po raz drugi odbył się w Urzędowie. Jest to malownicza miejscowość leżąca w kotlinie jaką we Wzniesieniach Urzędowskich wyżłobiła Urzędówka. Najwyższy punkt w pobliżu Urzędowa osiąga wysokość 258 metrów w Leszczynie. Najbliższym dużym miastem jest oddalony o jakieś 10km na południowy-wschód Kraśnik. Około godziny 23:30 w Urzędowie wyłączane są latarnie uliczne, co umila obserwacje zwłaszcza przy LM, który wynosił w moim przypadku 6,5 mag, a u niektóry nawet ponad 7 mag! Pas Drogi Mlecznej kończył się około 5-10 stopni nad horyzontem. Pogoda dopisywała nam niemal przez cały pobyt. Niestety noce bywały nadzwyczaj ciepłe, a to sprzyjało przybywaniu komarów.
Naszym głównym zadaniem była obserwacja meteorów. Zapisywaliśmy jasność i przynależność każdego meteoru. Następnie po obserwacjach i przede wszystkim śnie, braliśmy się za wypełnianie raportów zliczeniowych, ze względu na dużą liczbę zjawisk. Nieoceniona jest znajomość położenia radiantów aktywnych danej nocy rojów oraz prędkość meteoroidów wpadających w atmosferę, bo dzięki temu sami dopasowujemy meteor do odpowiedniego roju. Raporty “wklepywaliśmy” później na stronę IMO (International Meteor Organization) i dzięki temu zyskiwały one jeszcze większą wartość naukową, co sprawiało mi osobiście ogromną satysfakcję
.
Pokrótce opiszę jak wyglądała przykładowa noc obserwacyjna. Po nabraniu sił w ciągu dnia, około 21:00 zbieraliśmy się pod domkiem z całym niezbędnym wyposażeniem. Zaliczało się do niego: 2 latarki (1 z czerwonym i 1 z niebieskim światłem pomocna w drodze na i z obserwacji), ale wybierano też okrężną metodę jak np. zaklejanie wyświetlacza telefonu czerwoną taśmą izolacyjną
. Poza tym: śpiwór, karimata, ciepłe ubranie (przydało się dopiero pod koniec pobytu, wówczas zrobiło się o wiele chłodniej i przyjemniej, zniknęły też komary ;-D), coś do jedzenia- mały głód przychodzi niespodziewanie
, no i oczywiście jakiś środek odstraszający komary. Nasze miejsce obserwacji znajdowało się kilkaset metrów dalej na niewielkim wzniesieniu wśród słodkich malin… ;-D. Po dotarciu tam, każdy szukał sobie wygodnego legowiska na ponad 5 godzin. Komfort obserwacji odgrywa zawsze ogromną rolę. Obserwowane było przez naszą grupę całe niebo: od horyzontu aż po zenit i od północy po południe przez wschód i zachód. Żaden meteor nie mógł przelecieć niezauważony
. Około 15 minut trwało przyzwyczajanie się do ciemności po czym zaczynaliśmy pierwszy przedział czasowy, wyznaczanie średniego zasięgu (LM), współczynnika zachmurzenia (F), a potem..już tylko czekanie
. Noc upływała nam bardzo szybko, wkoło słychać było śpiew, muzykę, chrupanie i… chrapanie xD. Chrapoidy miały swoje maksimum na jakieś 2-3 noce przed końcem obozu. ZHR był niezwykle wysoki ;-D. Kiedy zaczynało świtać i inni szli już do domu, najwytrwalsi optymiści leżeli do samego końca, licząc na efektywnego bolida ;-D. No cóż… przeliczyliśmy się
.
Bardzo miło wspominam ten czas obserwacji i pobytu w Urzędowie w gronie składającym się w większości ze studentów
. Dużo się nauczyłem przez te 10 dni wakacji.
Ogółem nabiłem ponad 31 godzin efektywnych obserwacji, podczas których zanotowałem około 676 meteorów. Przy jakimś bardziej efektywnym przelocie wszyscy wydobywaliśmy z siebie głośne OOOOOOOOOOO! Albo ŁIIIIIII! xD Parę razy widziałem flarę Iridium, najjaśniejszy błysk miał około -6, -7 magnitudo oraz ISS
.
Poniżej kilka moich raportów.









Elementy potocznego języka wydają się zbędne w tekście. Widać wiele nauki wyniesionej z obozu. Znowu potwierdza się wysoki poziom i efektywność takiego spędzania czasu. Wspólna praca a kolegami to niezapomniane doświadczenie i umiejętność. Niezapomniane wspomnienia do końca życia.