Miejsce: Korczyna, Polska

Misja: Robić ładne zdjęcia

Czas: 16.08.2010 i 25.08.2010

Sprzęt: Canon 300D + obiektyw kitowy 18-55mm + statyw fotograficzny

Cześć!

W tym zadaniu zejdziemy trochę na ziemię. No, może nie całkiem na sam dół, ale będziemy chodzić z głową w chmurach i przyjrzymy się zjawiskom, jakie tam, w górze zachodzą. Wbrew pozorom, chmury nie zawsze nam, astronomom przeszkadzają w obserwacjach. Czasami możemy dzięki nim zobaczyć spektakularne, a nawet niebezpieczne zjawiska.

Miałem dość duży problem z wymyśleniem ciekawego tematu na kolejne zadanie, ale na szczęście, Matka Natura zesłała mi kilka małych prezentów.

Pierwszy prezent był dość niebezpieczny. Silny wiatr i deszcz, ciemne chmury i najważniejsze- wyładowania, czyli pioruny. 16 sierpnia wieczorem nad moją miejscowością przeszła potężna burza. Początkowo tylko mocno wiało i padało, a błyskawice nie docierały do powierzchni ziemi, tylko od czasu, do czasu rozświetlały chmury. Pomyślałem sobie, że można spróbować zrobić portret piorunowi. Wziąłem więc w ręce aparat, postawiłem go na statywie, przy oknie i rozpocząłem robienie zdjęć. Ustawiłem czas ekspozycji na 30 sekund i robiłem zdjęcie za zdjęciem w nadziei, że coś się złapie. Moja cierpliwość została wystawiona na poważną próbę. Piorun strzelał, albo poza polem widzenia, albo między kolejnymi zdjęciami. Na szczęście, spośród około 60 klatek jakie wykonałem, na kilku udało mi się złapać kilka błyskawic. Niestety, ani razu nie było to wyładowanie doziemne. Wszystkie błyskawice uchwyciłem, jak ślizgały się po granatowych chmurach. Ale lepsze to, niż nic ;) .

Na koniec powiem jeszcze kilka słów o samym piorunie. Czym on właściwie jest? To nic innego jak potężna iskra przeskakująca pomiędzy chmurą, a ziemią (to jedna z możliwości). W trakcie trwania wyładowania między ziemią,  a chmurą powstaje kanał plazmy, którym przepływa ogromny ładunek elektryczny. W otoczeniu pioruna powietrze rozgrzewa się tak szybko, że powstaje fala uderzeniowa, którą słyszymy jako grzmot. Piorunowi towarzyszy także powstanie fali elektromagnetycznej, którą w zakresie widzialnym dostrzegamy jako błyskawica.

Drugi prezent, jaki dostałem był znacznie mniej niebezpieczny. Dzisiaj, wczesnym popołudniem przez całe niebo przepływały chmury wysokie- cirrus i cirrostratus. Dzięki nim, miałem okazję obserwować bardzo ciekawe zjawisko zachodzące w pobliżu Słońca- halo. Czym jest halo? To świetlisty biały lub barwny krąg wokół Słońca (lub Księżyca) powstający przez załamanie i ugięcie się światła na kryształkach lodu budujących wyżej wymienione chmury. Można porównać to zjawisko do tęczy, gdyż czasem krąg jest kolorowy, tak jak tęcza. Halo ma jeszcze jedną cechę wspólną z tęczą. Tak samo jak w wypadku tęczy, którą możemy obserwować małą (pierwotną) i dużą (wtórną), halo może być duże, lub małe. Widoczne na zdjęciach jest halo małe o promieniu kątowym 22*. Halo duże jest mniej wyraźne i posiada promień 46*.

Dodatkowo, halo nie jest jedynym zjawiskiem jakie można obserwować dzięki chmurom cirrostratus. Jednocześnie z nim mogą występować inne zjawiska optyczne.

Krąg perheliczny- pozioma, jasna pręga przechodząca przez Słońce.

Na efektownym zdjęciu powyżej widać nie tylko halo. Równoległa do horyzontu jasna pręga to właśnie krąg perheliczny. Na jego przecięciu z halo widzimy spore pojasnienie- to perhelion, czyli Słońce poboczne.

Innym, możliwym do zaobserwowania zjawiskiem jest łuk okokołozenitalny- tęczowy łuk otaczający zenit. Bardzo rzadko widać pełny okrąg. Zwykle jest to fragment okręgu.

Dzisiaj właśnie miałem okazję zaobserwować hal. Gdy tylko zobaczyłem ten charakterystyczny łuk wokół Słońca pobiegłem po aparat. Zdjęcia robiłem z ręki zmieniając czas naświetlania i przysłonę oraz wartości ISO. Wybrałem te, które wyszły najlepiej. Efekty widać w załączniku.

Zdjęcia odrobinę podciągnąłem w programie do obróbki grafiki dołączonym do aparatu- Digital Photo Professional.

Na koniec dodam, że niebo dzisiejszego dnia było bardzo fotogeniczne. Zachód Słońca wyglądał wręcz kapitalnie. Podświetlane od spodu chmury nabrały czerwono-pomarańczowego koloru i robiły ogromne wrażenie.

Po takich obserwacjach zjawisk atmosferycznych człowiek dochodzi do wniosku, że chmury nie zawsze są wrogiem. Także dzięki nim możemy obserwować naprawdę ciekawe rzeczy. Byleby nie było ich zbyt wiele :) .

 

Pozdrawiam

Mateusz