Z 12 na 13 sierpnia miało miejsce maksimum aktywności roju Perseidy. Na nocnym niebie można było zaobserwować  z dawna oczekiwane zjawisko “spadających gwiazd”. Była to moja pierwsza styczność z Perseidami, więc postanowiłam dobrze przygotować się do obserwacji i dowiedzieć się o tym zjawisku czegoś więcej. Wyczytałam że Radiant roju, czyli miejsce, z którego pozornie wybiegają jego meteory, znajduje się na granicy konstelacji Perseusza i Kasjopei. Rój związany jest z kometą Swift-Tuttle, której okres obiegu wokół Słońca wynosi 133 lata. Gdy nadeszła pora obserwacji wzięłam ze sobą koc, kubek z gorącą kawą, lornetkę , lampkę z czerwonym światłem, notatnik,coś do pisania i byłam już na dworze. Nie musiałam zbytnio się oddalać gdyż w pobliżu nie było żadnych świateł. Znajdowałam się wtedy z dala od miasta. Była to agroturystyka znajdująca się w miejscowości Lewałd Wielki, na Pojezierzu Mazurskim. W czasie obserwacji Księżyc nie przeszkadzał mi gdyż znajdował się już pod horyzontem. Swoje obserwacje rozpoczęłam o godzinie 23.07. Do obserwacji wybrałam ten fragment nieba, na którym widać było trzy gwiazdozbiory: Łabędzia, Lutnie i Orła. Konstelacje tworzyły swoimi najjaśniejszymi gwiazdami (Vega, Altair, Deneb) Trójkąt letni.


Perseidy liczyłam w ten sposób:

Gdy jakiś meteor wylatywał od gwiazdozbioru Perseusza i docierał do terenu Trójkąta letniego, zaliczałam go do perseidów, a gdy z innej strony
to wpisywałam go do “inne”
Sporządziłam tabele.
Poniżej przedstawiłam pomiary mojej obserwacji:

Od 23.07 do 00.07 naliczyłam 5 perseidów i 8 innych.
Od 01.50 do 02.50 naliczyłam 15 perseidów i 13 innych.

Obserwacje zaliczam do udanych ze względu na bezchmurne niebo i brak rażącego blasku Księżyca. ;)

Dziękuje za uwagę, pozdrawiam gorąco;)