11 Sierpnia wybrałem się na obserwację Jowisza (o czym wcześniej pisałem). Miejscem obserwacji było Piasutno. LM (widoczność graniczna, czyli najmniejsza wielkość gwiazdowa, jaką można zaobserwować danym instrumentem, w tym wypadku naszymi oczami, w idealnych warunkach wynosi ona 6mag) wyniosła ok. 5,8mag. Księżyc był schowany pod horyzontem. Wszystko wskazywało na to, że będzie to piękna, czarna noc. Spokojnie rozłożyłem teleskop, potrzebne rzeczy (czerwoną latarkę, notesik, lornetkę), stanąłem przy barierce balkonu, aby popatrzeć chwilę na wiejskie niebo.
Po kilku minutach stwierdziłem, że wystarczy już rozglądania się po niebie i trzeba przystąpić do obserwacji Jowisza. Kiedy już miałem spojrzeć w okular teleskopu skierowanego na planetę, moją uwagę przyciągnął olbrzymi snop światła na zachodniej części nieba. Z początku myślałem, że był to po prostu samochód stojący na długich światłach. Ale właściwie dlaczego samochód miałby rozładowywać sobie akumulator w środku nocy? Zacząłem zastanawiać się, co w zasadzie widzę, a moja ciekawość nakazała mi szybko działać. Od razu odwróciłem się, chwyciłem notesik i zapisałem w nim godzinę 2:39. Jako że kupiłem sobie kilka miesięcy temu „Atlas Nieba – przewodnik młodego astronoma”, od razu przed oczami mignęło mi wspaniałe zdjęcie takiego słupa światła. Teraz musiałem przypomnieć sobie, co to było za zjawisko. Akurat z tym nie było na szczęście problemu, gdyż jestem wzrokowcem i to co czytam, mam „zapisane” w myślach. „Światło zodiakalne?” – to była pierwsza i jakże słuszna (o czym wtedy jeszcze nie wiedziałem) myśl. „Tak! To jest to!”. Moja radość nie znała granic! Słup światła był niemal jak ze zdjęcia! Jest to jedno z takich zjawisk, które widać gołym okiem właśnie tak, jak na fotografii. Po chwili zachwytu nadszedł czas na pomiar wysokości słupa. Mierzyłem metodą „wyciągniętej ręki z rozszerzonymi palcami”. Odległość między kciukiem a małym palcem wynosi ok. 20o. Okazało się, że do czubka słupa zmieściły się dwie dłonie. Tak więc wysokość wynosiła ok. 40o. „Teraz trzeba zmierzyć szerokość” – pomyślałem. I tak też zrobiłem. Pomiar tą samą metodą dał wynik ok. 50o szerokości. Tak więc słup nie był mały.
Potem przyszedł czas na obserwację Jowisza. Jednak w trakcie obserwacji ciągle notowałem wysokość słupa światła. O godzinie 3:00 było to już 30o, natomiast 15 minut później pomiar dał wynik tylko 20o. W trakcie obserwacji słupa popatrzyłem także na gwiazdy znajdujące się wokół niego. Gdy Altair (najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Orła) był na wysokości ok. 40o nad horyzontem, światło przyćmiło nawet gwiazdę Deneb el Okab (prawe skrzydło Orła). Nie było jej w ogóle widać!
Światło zodiakalne powstaje przez załamanie światła słonecznego na drobinach pyłu kosmicznego. Jednak Peter Jenniskens (ekspert w dziedzinie meteorów) odkrył, że większość pyłu orbituje trasami zbliżonymi do Jupiter Family comets (komet z rodziny Jowisza). David Nesvorny i Jenniskens, z pomocą Harolda Levisona i Williama Bottke z Southwest Research Institute, Davida Vokrouhlickyiego z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie Karola w Pradze, i Matthieu Gounelle z Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu, wykazali, że odkryte komety mogą zakłócać grubość warstw monitorowanego pyłu w obłoku zodiakalnym oraz zasilać go. Według ich obliczeń, ziarna pyłu kometarnego pochodzącego od Jupiter Family comets dostawały się w atmosferę Ziemi z prędkościami na tyle niskimi, by przetrwać upadek). Tak więc ponad 85% pyłów, które są odpowiedzialne za powstawanie światła zodiakalnego to pozostałości Jupter Family comets, a nie drobinki z pasa planetoid.
Ta noc była jedną z najpiękniejszych w moim życiu. Pierwszy raz na własne oczy przekonałem się, jak wiele pięknych tajemnic skrywa niebo. Nawet bez sprzętu optycznego, posiadając ciemne niebo, można zobaczyć naprawdę piękne zjawiska, często bardziej zapierające dech w piersiach niż obserwacje przez teleskop. Tak więc gorąco zachęcam do wyjazdu pod ciemne niebo i do jego obserwacji. Przekonacie się wówczas, że naprawdę warto i być może odkryjecie piękno otaczającego nas Wszechświata.
Ps. Wszystkie czasy są podane według czasu letniego (UT+2h).
Pozdrawiam,
Przemek
Tekst z 4 akapitu został zapożyczony z Astropolis.pl (http://www.astropolis.pl/story.php?title=tajemnica-swiatla-zodiakalnego), a jego autorem jest Hans.





“Światło zodiakalne” czytaj w “Astronomia Ogólna” E. Rybka str. 319 lub “Astronomia w Geografii” J. Mietelski str. 357, itd. To jest problem planowania obserwacji. Gdyby Autor zaplanował obserwację to nie byłoby tego problemu. Po obserwacji, zaobserwował przecież coś czego się nie spodziewał, należny dane poddać wnikliwej analizie, czego nie zrobiono. Gdyby znalazł informacje o opisywany świetle zrozumiałby że to nie jest światło zodiakalne. Do tego samego wniosku doszedłby po obserwacjach jesienią i wiosną. Poza tym jest ono bardzo słabe.
Światło zodiakalne powstaje w pasie zodiaku. A skoro kąt między horyzontem a ekliptyką jest mały, to na pewno słup nie będzie pionowy. Niestety, ale inni mają rację w tym przypadku.
Ale pod niebo warto wychodzić i spędzać pod nim jak najwięcej czasu. Odkrycia rodzą się powoli. Tylko w czasie spadku meteoru trzeba szybko myśleć o marzeniu.
Panie Kamilu, nie zobaczę, bo na co dzień mieszkam koło Warszawy, a tam mam LM ok. 5 mag… A w Bieszczady z chęcią bym wyjechał, ale szkoła…
@Ewald: Po pierwsze, to nie KILKADZIESIĄT, tylko KILKA. Każdy człowiek ma prawo się pomylić. Jeśli Pana zdenerwowałem, to PRZEPRASZAM. Widocznie musiałem upierać się strasznie, tylko być może sam tego nie zauważałem… Poza tym sugerowałem się Wikipedią, gdzie jest napisane, że NAJLEPSZE WARUNKI do obserwacji występują na wiosnę i jesień. Tak więc myślałem, że MOŻLIWYM jest zaobserwowanie światła w lato. Tak więc proszę się nie irytować moją głupotą i niewiedzą. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam!
Po pierwsze: raczej nie masz 20 lat więc jest to kilkadziesiąt lat różnicy w doświadczeniu. Po drugie: wypadałoby się kierować różnymi źródłami informacji a nie ograniczać się do Wikipedii. A jeśli ktoś zwraca uwagę, że coś jest nie tak, to może warto jednak poszukać głębiej w Internecie i się przekonać czy przypadkiem się nie popełniło błędu. Każdy człowiek może się mylić, ale żaden nie powinien być arogancki w stosunku do ludzi o większej wiedzy. Polecam skończyć astrofizykę tak jak ja to będziemy mogli porozmawiać na takim samym poziomie. Nawet nie liczę już że jesteś w stanie przyjąć do wiadomości że ktoś może wiedzieć coś lepiej niż ty. Kropka
P.S. Znalezienie tego nie zajęłoby dużo czasu.
http://news.astronet.pl/4680,
i jakoś nigdzie nie ma informacji o letnim świetle zodiakalnym.
Aha, to w takim razie źle pana zrozumiałem, bo z pana wypowiedzi wywnioskowałem, że to JA mam KILKADZIESIĄT lat doświadczenia. Tak więc na przyszłość proszę pisać jaśniej, bo można to różnie zinterpretować…
Uznaję swój błąd, rzeczywiście po przeczytaniu więcej informacji najprawdopodobniej nie widziałem światła zodiakalnego. Ale i tak nic nie zmieni tego, że ta noc była piękna
Poza tym wiem, że są ludzie mądrzejsi ode mnie, np. Stephen Hawking
Ale stroniąc od żartów, wiem, że Pan i wielu innych ludzi ma większe doświadczenie ode mnie (o wiele!). Tak więc może skończmy tą nierówną dyskusję i pogódźmy się
Tak czytam i czytam ten artykuł i dochodzę do wniosku, że autor mógł się pomylić. Mógł wcale nie widzieć światłą zodiakalnego,a dlaczego ? Ponieważ najlepszym okresem do zaobserwowania tego zjawiska jest okres gdy ekliptyka wydaje się prawie prostopadła do lokalnego horyzontu.Tak się dzieje na północnej półkuli na południowym wieczornym niebie po zachodzie Słońca od wczesnego lutego do późnego marca. Najlepszy widok poranny jest na wschodnim niebie od późnego września do wczesnego października. Autor artykułu widział podobno światło zodiakalne latem na zachodzie, mimo tego ,że jest ono widoczne tylko wiosną wieczorem na zachodzie i jesienią rano na wschodzie.
To w takim razie musiał się zdarzyć cud, bo naprawdę je widziałem…
Przykro jest gdy ktoś nie potrafi przyznać się do błędu. Radzę dobrze przeczytać na czym polega zjawisko światła zodiakalnego i kiedy jest widoczne na naszej półkuli. Koleżanka ma rację. O tej porze roku, godzinie i fragmencie nieba to musiało być światło pochodzenia ziemskiego.
Ale jednak nie jest NIEMOŻLIWYM zaobserwowanie go w lato, mam rację?
JEST NIEMOŻLIWYM. Czy naprawdę tak trudno jest poszukać na czym polega to zjawisko i kiedy występuje? Nie mam ochoty ciągle próbować wytłumaczyć Ci na czym polega Twój błąd. Widać że te kilkadziesiąt lat doświadczenia dla ciebie nic nie znaczą a Internetu nie zauważasz. Więc upieraj się dalej przy swoim. Czekam na twoją obserwację zaćmienia Słońca w czasie pełni Księżyca. Może kolejny cud się wydarzy.
Jesień niedługo (przełom IX i X) więc Przemek będzie miał okazję niebawem sprawdzić czy naprawdę widział światło zodiakalne.
Polecam Bieszczady. Może powinniśmy tam wszyscy pojechać i ochłonąć po tej zaciętej dyskusji?
Pozdrawiam,
Kamil
Ja sugeruję się listą zadań opublikowanych na stronie. A czytając komentarze mentorów nie tylko ja. Więc na tym kończę dyskusję ze swojej strony.
Dobrze, to ja też.
Pozdrawiam,
Przemek
@Ewald: Takie zjawisko (które szczęśliwym trafem trafiło się akurat przed obserwacją Jowisza), które wielu ludzi nigdy w swoim życiu nie zobaczy, warto chyba opisać. Czy Pan ma mi za złe, że z 1 nocy zrobiłem dwa artykuły? Przecież nie czekałbym na kolejną okazję (która mogłaby się nie powtórzyć i się zresztą nie powtórzyła) specjalnie, żeby podczas 1 nocy opisać 1 obserwację…
Nie. Uważam że gdyby nie było wyznaczonych zadań to każdy mógłby opisywać to na co by miał ochotę. Po coś wyznaczono konkretne zadania. A z tego co widzę mentorzy zwracają uwagę na to czy zadanie zostało wykonane czy też nie. Więc też mam zamiar zwracać na to uwagę.
Ok, do tego nie mam zastrzeżeń, ale zadania nie będę już zmieniał, bo raczej nie zdążę tego zrobić jutro. Ale czy wg. Pana to złe, że 1 nocy zrobiłem 2 obserwacje?
Według mnie pisanie pracy tylko dlatego, że przy okazji jednej obserwacji (zgodnej z treścią jednego zadań) pisze się kolejny artykuł niezgodny z zadaniami i liczenie, że uznam to za prawidłowo wykonane zadanie jest pójściem na łatwiznę. Czy zgadzasz się że treść twojego artykułu nie jest zgodna z założonymi zadaniami?
Po części się zgadzam, jednak pan Kamil napisał coś takiego:
“Zadań można wykonać dowolną ilość, nawet spoza tej listy” w temacie “Pytania o konkurs”
Tak więc można wykonać inne zadanie, spoza listy?
EDIT: Ale czy gdyby artykuł był dobry, to też złym będzie napisanie 1 nocy 2 artykułów?
Można wykonać zadanie spoza listy. Lista jest tylko propozycją, sugestią dla osób, które nie wiedzą od czego zacząć.
Ja osobiście stawiam na jakość a nie ilość, więc lepiej mieć 4 super opisy obserwacji niż 10 słabych… no bo konkursu się nie wygra
Kamil
To jest opis do którego zadania ? Jakoś nie potrafię dopasować
Jest to opis do zadania 4. Obserwacje zjawisk atmosferycznych
Pudło. Zjawiska atmosferyczne jak sama nazwa wskazuje zachodzą w ziemskiej atmosferze. Rozpraszanie światła na cząsteczkach pyłu międzyplanetarnego w takim razie do takich zjawisk nie należy.
Hmm, czyli tekst łagodnie mówiąc do wywalenia?
A może jurorzy się zlitują?
Ja uważam, że nie na temat. Choć rozumiem, że najprościej z jednej nocy obserwacji zrobić dwa artykuły.
1. LM ja rozumiem, może warto wyjaśnić także osobom, nie znającym tego terminu?
2. Drugie zdanie bym przeformułował tj. “Tej samej nocy na niebie, o godzinie 0:39 UT, dostrzegłem również piękne zjawisko jakim jest…”
Kilka miesięcy temu ukazał się ważny artykuł dotyczący światła zodiakalnego:
http://www.astropolis.pl/story.php?title=tajemnica-swiatla-zodiakalnego
Ok, dzięki za podpowiedzi, zaraz poprawiam