12 sierpnia. Ten dzień co roku kojarzy mi się z astronomią. Dlaczego? Jest to data maksimum roju Perseidów, jednego z najliczniejszych i najbardziej znanych rojów meteorów. Perseidy zawdzięczają swoją nazwę gwiazdozbiorowi Perseusza. Tam znajduje się radiant tego roju – tzn. obszar z którego wydają się wybiegać meteory. Radiant roju można wyznaczyć poprzez przedłużenie torów kolejnych meteorów. Punkt w którym się one przecinają jest właśnie radiantem.

Wprawdzie swoją aktywność Perseidy rozpoczynają już w połowie lipca (17.07), jednak ja swoje obserwacje meteorów tego roju rozpoczęłam w okolicach maksimum. Przez trzy noce 10/11, 11/12 i 12/13 sierpnia prowadziłam swoje pierwsze poważne obserwacje meteorów, to znaczy zapisując ich ilość i próbując określić ich jasność i prędkość. Zwracałam też uwagę na ciekawsze zjawiska i próbowałam określić cechy szczególne Perseidów.
Obserwacje prowadziłam z balkonu mojego mieszkania na pierwszym piętrze w Wydminach (53°59′N 22°02′E). Moje pole widzenia obejmowało wschodnią część nieba, jednak głównie skupiłam swoje obserwacje na południowym wschodzie. Na ten obszar nieba przypadły gwiazdozbiory: Orzeł, Pegaz, Andromeda, Delfin, Strzała, Wodnik, Koziorożec, Perseusz, Ryby i część Strzelca. Nie korzystałam z żadnego sprzętu optycznego, jedynymi „przyrządami” których używałam były moje oczy, zeszyt, ołówek i niezastąpiona latarka świecąca na czerwono (takie światło najmniej przeszkadza w obserwacjach, po oświetleniu notesu szybciej przyzwyczajałam się do ciemności niż w przypadku światła białego).
Bardzo ważne okazało się także odpowiednie przygotowanie miejsca obserwacji. Leżak, śpiwór i polar przydały się, bo wbrew pozorom sierpniowe noce nie są zbyt ciepłe (znaczne ochłodzenie następowało tuż po północy).
Dwie pierwsze noce posłużyły mi jako trening przed maksimum. Ustaliłam skalę prędkości według której miałam oceniać meteory. 1 oznaczała bardzo małą prędkość a 5 – najwyższą. Nie spodziewałam się meteorów stacjonarnych, jednak dla nich przeznaczyłam 0. Próbowałam też oceniać jasności meteorów, jednak tej klasyfikacji nie jestem pewna.

10/11.08.2010
Obserwacje prowadziłam od 22:10 do 23:44. Warunki były bardzo dobre, widoczna była Droga Mleczna (używałam jej do określania widoczności danego dnia).
Zaobserwowałam 15 meteorów, większość osiągała prędkość 3 w mojej skali, zdarzyły się tylko trzy szybkie „piątki”. Niektóre zostawiały też jasne ślady, były to te meteory które identyfikowałam z rojem Perseidów. Dwa z obserwowanych 15 nie należały do Perseidów.


11/12.08.2010

Tej nocy obserwacje rozpoczęłam o 22:10 (tak jak poprzedniego dnia), trwały jednak godzinę dłużej, do 0:55. W tym czasie dostrzegłam 30 meteorów z czego 4 nie należały do Perseidów. Tym razem prędkości meteorów były zróżnicowane: od 2 do 5 w mojej skali. Nie obyło się bez kilku ciekawych zjawisk:

  • dwa meteory pojawiły się na bliskich równoległych torach jeden za drugim (zaobserwowałam takie zdarzenie dwukrotnie);
  • „gruby” meteor – był zdecydowanie jaśniejszy od pozostałych, miał też większe rozmiary podobnie jak pozostawiony przez niego ślad;
  • długi, jasny meteor, zbliżony blaskiem do Jowisza .

Większość zaobserwowanych przeze mnie meteorów miała spore jasności (ok. -1, 0 magnitudo), szczególnie te zostawiające po sobie ślad.

12/13.08.2010
To była najdłuższa i najważniejsza noc obserwacyjna (23:50 – 2:55). W ciągu trzech godzin obserwacji udało mi się zaobserwować 63 meteory, co uważam za sukces z racji ograniczonego obszaru nieba który obserwowałam. Tylko jeden z meteorów nie klasyfikował się do roju Perseidów.
Warunki nie były sprzyjające, od północy i południa byłam otoczona przez burzę. Nie było słychać grzmotów ale niebo rozświetlały co chwile błyski wyładowań. Błyski były jasne, czasem wręcz oślepiające, często oświetlały całe niebo. Zachmurzenie zmieniało się z minuty na minutę – kilka razy myślałam, ze to już definitywny koniec moich obserwacji, gdy po chwili chmury gwałtownie znikały odsłaniając piękne niebo. Od godziny 0:40 chmury zatrzymały się na horyzoncie zasłaniając dolną część nieba aż do końca moich obserwacji.
Szybkości meteorów znów były zróżnicowane: od wolnych 2, poprzez średnie 3 aż do szybkich 4 i 5. Większość meteorów była jasna i zostawiała ślad.
Znów pojawiło się kilka ciekawych zjawisk:

  • dwa meteory lecące zaraz po sobie po jednej linii – wyglądało to jakby jeden meteor przebijał się przez chmurę (chmury w tym miejscu oczywiście nie było);
  • jasny (ok. -1 magnitudo), długi i wolny meteor, którego lot zakończył się znacznym pojaśnieniem;
  • zaraz po błysku pioruna „jak na zawołanie” pojawił się w jego miejscu meteor;

Ostatecznie burza jednak nie przyszła bliżej co pozwoliło mi kontynuować obserwacje według planu do godziny 3:00.


Wnioski

Na podstawie obserwacji wyciągnęłam pewne wnioski dotyczące natury Perseidów.

  1. Na podstawie własnej skali prędkości, oraz danych zebranych podczas trzech nocy obserwacji sporządziłam wykres prędkości meteorów. Jak widać największa ilość meteorów osiągnęła wartość 3. Perseidy są zatem meteorami osiągające podobne, średniej wartości prędkości, . Czasami zdarzają się jednak wśród nich meteory szybkie, te jednak mają zazwyczaj mniejsza jasności.
  2. wykres

    wykres prędkości meteorów

  3. Jasności Perseidów są podobne. Są to meteory bardzo jasne (od 0 nawet do -2 mag).
  4. Perseidy pozostawiają ślady, które utrzymują się do chwili zniknięcia meteoru.
  5. W końcowej fazie lotu, tuż przed zniknięciem nieznacznie zwiększają swoją jasność – nazwałam to zjawisko rozbłyskiem.
  6. Ich ślady są zazwyczaj długie, jednak zdarzają się także meteory bardzo krótkie.

Moje tegoroczne obserwacje Perseidów były niezwykłym przeżyciem. Zaobserwowałam kilka ciekawych lub bardzo jasnych zjawisk (niestety nie udało mi się zobaczyć bolidu), ustaliłam też własną skalę pomiaru prędkości meteorów, którą będę mogła wykorzystać w kolejnych obserwacjach. Wiem już też, że w ekwipunku obserwatora powinny się znaleźć: ciepły śpiwór, polar, leżak, ołówek, latarka świecąca na czerwono i odrobina muzyki . Mimo wielu niewygód (ból pleców, karku, senność,) uważam swoje obserwacje za udane. Zachęcam do obserwacji meteorów, to naprawdę wspaniała przygoda!