Miejsce: Strzegom (50.58′N, 16.22′E)

Sprzęt: refraktor achromatyczny 70/700,  folia Baader ND-5

Witam ponownie. Jako, że dzisiaj miałem niebo o wiele mniej zasnute chmurami niż wczoraj, postanowiłem wykorzystać ten fakt. Akurat trafiła się większa przerwa pośród Cumulusów i bez namysłu wyniosłem teleskop na dwór. Po odnalezieniu Słońca w okularze teleskopu (z użyciem filtra) przyznam, że byłem miło zaskoczony widokiem jakiejkolwiek plamy na tarczy naszej gwiazdy. Pamiętam, że na początku roku przez kilka miesięcy codziennie się jakaś pojawiała, ale ostatnio różnie to bywało… Tak czy inaczej patrząc przez długi okular zająłem się “studiowaniem” tarczy Słońca i oprócz dwóch wyraźnie rzucających się w oczy plam, wyszukiwałem w czarownej granulacji pochodni słonecznych. Są to obszary fotosfery w sąsiedztwie plam, wykazujące  intensywniejsze promieniowanie optyczne niż otoczenie. Przybierają kształt zawiłych włókien. Widoczne są one przeważnie tylko przy krawędzi tarczy słonecznej ze względu na występujące w tym miejscu tzw. pociemnienie brzegowe, którego nie będę tu opisywał, bo nie jest ono tematem mojej obserwacji ;-) .

Wracając do wątku, przy dłuższym wpatrywaniu się w jedno miejsce faktycznie zauważyłem wyraźne jak się okazało, pochodnie, ale po drugiej stronie tarczy. Są one zwiastunem nowych “kleksów”. Wymieniłem okular, by lepiej się im przyjrzeć, po czym delikatnym obrotem mikroruchu w osi deklinacji powróciłem do plam. Wypatrzyłem jeszcze 6 innych, maleńkich. Chwyciłem za zeszyt oraz ołówek i postarałem się przenieść jak najwierniej wszystkie szczegóły z  tego niecodziennego obrazu na papier. Oto wynik mojej pracy:

Poza tym sprawdziłem na stronie SpaceWeather.com prędkość wiatru słonecznego, która około 17:00 wynosiła jedyne 325km/s. Ten wiatr to nic innego jak strumień naładowanych cząsteczek, głównie protonów wyrzucanych w każdej sekundzie przez Słońce. Zerknąłem też na planetarny index Kp informujący o sile burzy magnetycznej wokół Ziemi, spowodowanej zmienną aktywnością Słońca. Dzięki niemu możemy się dowiedzieć czy będziemy mięli szansę zobaczenia zorzy polarnej w Polsce. Aby tak się stało skala musi przez dłuższy okres czasu utrzymywać się na poziomie przynajmniej 7-ego, 8-ego stopnia. Jak widać na poniższym screenie, nic się w ciągu ostatnich 3 dni praktycznie nie działo ;-)

Jednak w tym roku były dni, kiedy Słońce rozpalało przynajmniej moje nadzieje na jakieś spektakularne zjawisko. Screen z 6 kwietnia:

Dla porównania – indeks z przełomu października i listopada 2003 roku, kiedy to mięliśmy maksimum aktywności słonecznej.

Na koniec dodałem zdjęcie Słońca

zrobione dzisiaj przez satelitę SOHO, na którym widać koronalny wyrzut masy, niewyobrażalnie gigantyczny obłok plazmy.

Dziękuję za przeczytanie tego wpisu do końca i oczywiście życzę wiele bezchmurnych nocy oraz tyle samo wolnego czasu ;) .